Nie będę gwiazdą, będę legendą!

Freddiego Mercury’ego nikomu nie trzeba przedstawiać. Fronter zespołu Queen już podczas swojego życia był uważany za fenomen, który zapisze się na kartach historii. Dzisiaj mija 29 lat od jego śmierci. Mimo upływu czasu miliony ludzi uważają go za niekwestionowany autorytet muzyczny, posiadacza najoryginalniejszego głosu czy po prostu – wspaniałego muzyka.  

Dzisiaj Freddie jest dla ludzi legendą, inspiracją, autorytetem. A w latach 70? Prowokator, skandalista, kolorowa papużka łamiąca tabu. Tak był postrzegany przez ówczesna scenę muzyczną, ekspertów i większość społeczeństwa. Bohemian Rhapsody było od początku skazane na niepowodzenie – długie, dziwne, łączące operę, rocka i jakieś niezrozumiałe słowa… To, co miało zakończyć dopiero kiełkującą karierę Queen, paradoksalnie stało się windą na szczyty muzycznych wyżyn. Oryginalność, szaleństwo i energia zespołu idealnie wpasowała się w gusta młodych ludzi, którzy żyli w nieustannie zmieniającej się rzeczywistości. Pragnęli wolności, życia w świecie, który nie jest oparty na uprzedzeniach, strachu, stereotypach i sztywnych regułach.  

Pomnik Freddiego w Montreux

To wszystko łączyła w sobie postać Freddiego. Nikt wcześniej nie odważył się na oczach milionów ludzi przeklinać, wykonywać wulgarnych gestów, biegać po scenie w skąpym stroju czy… tańczyć z kamerzystą! Co więcej, w jego przypadku nie ma przerostu formy nad treścią. Zachowanie i sposób bycia nigdy nie jest ważniejsze niż jakość głosu czy treść utworów. Ta odwaga bardzo mocno wybrzmiewa również pod koniec życia Freediego, który umarł w wyniku powikłań związanych z AIDS. Owe lata naznaczone były przyrostem zakażeń HIV – chorobą, którą była jednym ze skutków zmian zachodzących na świecie. Sam Freedie jej nie uniknął, jednak właśnie jego przedśmiertny apel rozbudził dyskusję na temat AIDS. Po śmierci Mercury’ego jego przyjaciele założyli fundację The Mercury Phoenix Trust, dzięki której znacznie wzrosła świadomość na temat tej choroby oraz sposobów zapobiegania zakażeniu i leczenia. 

Prawie pół wieku od lat świetności, Queen nadal budzi emocje i jest uważane za jeden z najważniejszych zespołów w dziejach. Czy jednak we współczesnym świecie jest możliwe, aby Freddie był postrzegany jako fenomen? W świecie, w którym często forma jest ważniejsza od treści, a niegdyś szokujące zachowania dzisiaj są normą, która wywołuje znudzenie? 

Freddie jest fenomenem. Przede wszystkim, to on jako jeden z pierwszych artystów pokazał wyzwolenie, często graniczące ze skandalem, będąc jednocześnie niezwykle utalentowanym wokalistą. Ponadto tworzył muzykę, która wykraczała poza dotychczasowe kanony i przełamywała bariery, zarówno techniczne, jaki i te w głowach ludzi – tworzone przez lata z uprzedzeń i strachu przed czymś nowym. 

Hity takie jak The Show Must Go On, We Will Rock You czy wyżej wspomniane Bohemian Rhapsody zapisały się w historii muzyki jako nowatorskie i zaskakujące. Młodym ludziom trudno jest jednak zrozumieć jak bardzo zmieniły one oblicze tego co dzisiaj jest tak masowo tworzone i nazwane muzyką. Twórczość zespołów takich jak Queen stanowi podwaliny dla dzisiejszej sceny muzycznej, a dodatkowo niesie niesamowitą historię. Historię, którą warto poznać chociażby dla samej świadomości tego, że nasza pasja i odwaga może zmienić świat – nawet jeśli początkowo jesteśmy uznani za szaleńców czy prowokatorów. 

Avatar

Aleksandra Szymczak

Studentka II roku Dziennikarstwa. Słucham, czytam, mówię, w wolnych chwilach to spisuję. Kibic żużla i miłośniczka gór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *